dont-just-stand-there

Odkąd pamiętam moją pasją były finanse, giełda i wszelkie tematy związane z zarabianiem i inwestowaniem. Swoje pierwsze inwestycyjne kroki zacząłem już przed studiami, dzięki wyrozumiałemu podejściu moich Rodziców, którzy obdarowali mnie możliwością wejścia na giełdę poprzez użyczone pieniądze. Były to inwestycje głównie oparte na pozornej analizie i szczęściu początkującego/nowicjusza, ale również obarczone dużą dozą niepewności częściowo kończącą się stratami. Minęło kilka solidnych lat, przez które pogłębiałem swoją wiedzę, czytając i słuchając mądrzejszych od siebie, nabywałem umiejętności i rozumiem o wiele dokładniej, że nie można inwestować bez umiejętności oszczędzania a sam proces inwestowania jest czymś więcej niż tylko decyzją. Od jakiegoś czasu w kontekście społecznym, gospodarczym i politycznym zacząłem zastanawiać się nad możliwością spisywania swoich spostrzeżeń, przemyśleń, błędów jak i dobrych inwestycji w postaci materialnej, możliwej do oceny przez innych. Kropką nad „i” stał się świetny blog Michała Szafrańskiego, który niejednokrotnie powtarza, że jeśli mamy jakieś plany to należy je realizować. Nigdy nie unikałem ciężkiej pracy, więc zostało postanowione :)

Moim celem w prowadzeniu tego specyficznego „pamiętnika” inwestora jest nie tylko pozostawienie śladu moich działań w świecie finansów ale przede wszystkim praca nad sobą – otwieranie się na świat, ludzi i ich opinie, nabycie umiejętności pisania i interakcji z ludźmi. Zgodnie z nazwą motywem przewodnim moich wpisów będzie słowo „inwestycja” nie tylko w kontekście świata finansów, ale też z kontekstu inwestycji w rozwój, rodzinę, czas, naukę i w siebie, dzięki któremu będę chciał pokazać siebie ale i nauczyć się od innych. Jest już dużo udanych inwestycji w moim życiu, o których chciałbym napisać, ale bez wątpienia jeszcze więcej przede mną i przed moimi Czytelnikami.

Nazwa bloga powstała celowo, ponieważ głęboko wierzę, że nawet nieudane inwestycje poprzez moralizatorskie działania odnoszą pozytywny skutek na nasze dalsze działania, ucząc nas pokory, a także zmuszając nas do poszerzania wiedzy („Inwestowanie w wiedzę zawsze przynosi największe zyski.” – Beniamin Franklin). Dodatkowym elementem zestawionym z nazwą jest logo – szachownica, która jest nie tylko symbolem jednej z niewielu wartościowych gier towarzyszących mi od dzieciństwa za sprawą Dziadka, ale także wewnętrznym przekonaniem, że inwestowanie jest jak gra w szachy – zawsze trzeba myśleć na kilka ruchów na przód, pamiętając o ruchach konkretnych figur i szaradach przeciwnika.

Na koniec dodam, że wszelkie wpisy są moimi opiniami, spostrzeżeniami, przykładami moich inwestycji i nie stanowią żadnych rekomendacji inwestycyjnych, a osoby, które skorzystają z informacji zapisanych na blogu robią to na własne ryzyko. Powyższe wynika z faktu, że nie jestem ani doradcą finansowym ani maklerem giełdowym, a jedynie pasjonatem, popełniającym błędy na własny rachunek i ryzyko a tym bardziej nie chciałbym umniejszać portfela innych osób.

Życzę wszystkim Czytelnikom, żeby zainspirowani moimi wpisami tworzyli wartość dodaną do tej strony w postaci przemyśleń, komentarzy a nawet własnych zapisów dotyczących różnych inwestycji. Mam nadzieję, że przez tworzone wpisy uda się zaoszczędzić czasu dla szukających informacji, porównać spostrzeżenia z ludźmi chcących od życia więcej i zyskać nie tylko kapitał.

Pozdrawiam serdecznie,

Artur Raszewski

One Response to Quo vadis? Czyli parę słów o mnie i moich celach

  1. Ania pisze:

    Artur, powodzenia i wytrwałości w pisaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

PageLines